12 Mar

Niekoniecznie grzeczne podwórko

Środek lat osiemdziesiątych, Polska Rzeczpospolita Ludowa, osiedle kolejowe mojego rodzinnego miasta, zwane dumnie Dyrekcją Dolną. Kilka niewysokich bloków (miękka kreda nie pozwala na stawianie drapaczy chmur), zapuszczone pole chaszczy zwane Barakami, plac budowy kolejnych bloków, dworzec kolejowy i okoliczne przedszkole. Teren zabaw i źródło niesamowitych pomysłów, na myśl o których, jako ojciec, siwieję ekspresowo. Czytaj więcej

Scroll Up