27 Lut

Planszówkowa klasyka: Czaturanga

Tworzenie gier planszowych nie jest najbardziej intratnym zawodem i niewielu autorów utrzymuje się tylko z tego zajęcia. Oczywiście kilka gier odniosło na tyle duży sukces rynkowy, że ich autorzy zostali milionerami. Jednak największe wyliczone i chyba nawet obiecane wynagrodzenie za wymyślenie gry planszowej nie zostało prawdopodobnie wypłacone. Piszę „prawdopodobnie” bo jest to sprawa dość odległa w czasie i być może będąca jedynie legendą. Otóż jak głosi ta legenda, władca Indii, oczarowany zaprezentowaną mu grą w szachy, chciał po królewsku nagrodzić jej wynalazcę. Zaś autor gry Sissi-Nasir zażyczył sobie wynagrodzenia pozornie bardzo skromnego. Chciał, by na pierwszym polu szachownicy położono jedno ziarnko pszenicy, na drugim dwa, na trzecim cztery itd. Władca, zaskoczony tak mało wygórowanym oczekiwaniem twórcy, ochoczo przystał na to rozwiązanie. Po czym okazało się, że on, najbogatszy człowiek na świecie, nie jest w stanie wywiązać się z umowy, bo łączna liczba ziarenek wyniosłaby 18.446.744.073.709.551.615.

Liczba ta jest tak duża, że trudno zrozumieć jej znaczenie. Dlatego, aby ją jakoś oswoić, używa się bardziej poglądowych przykładów. Można na przykład powiedzieć, że nagroda zapełniłaby sześcienny „pojemnik”, o krawędzi 10 kilometrów. Rozsypana na terytorium Polski utworzyłaby warstwę o grubości przeszło trzech metrów. A żeby zebrać tyle pszenicy, trzeba całą kulę ziemską obsiać 8 razy.
Spróbujmy jednak policzyć, jaki byłby koszt zakupu takiej ilości zboża. Jedno ziarno pszenicy waży od 18 do 42 miligramów. Pewnie w dawnych czasach nie było odmian dających te najbardziej dorodne ziarna, więc przyjmijmy dolną granicę czyli 18 mg. A więc wynagrodzenie autora gry ważyłoby przeszło 330 miliardów ton. W chwili, gdy piszę ten tekst, cena tony pszenicy na amerykańskiej giełdzie wynosi około 260 dolarów (a w Polsce około 900 złotych). Jeszcze jedno działanie i mamy końcowy wynik – twórca szachów powinien otrzymać równowartość ponad 85 bilionów dolarów. Byłby więc ponad 1000 razy bogatszy od Billa Gatesa!
Być może byłoby to nawet sprawiedliwe. Bill Gates swój majątek zgromadził w około 20 lat. A szachy są znane prawdopodobnie od piętnastu stuleci. Gdyby prawa autorskie były wieczne i twórca szachów mógł inkasować tantiemy od wszystkich producentów tej gry, wydawców książek o tematyce szachowej, wydawców gazet, zamieszczających „kąciki szachowe”, producentów komputerów szachowych, a może jeszcze od producentów filmów, w których szachy występują jako rekwizyt, to przez ten czas, jaki upłynął od wynalezienia gry, kwota zebrałaby się pokaźna. Może nawet porównywalna z tą, która wynika z ceny ziaren pszenicy.
Wiele osób, czytając lub słysząc legendę o honorarium Sissi-Nasira myśli, że wynaleziona przez niego gra wyglądała dokładnie tak, jak współczesne szachy. Pewnie będzie dla nich zaskoczeniem informacja, że jeszcze w XIX wieku w niektórych krajach obowiązywały inne niż obecnie zasady wykonywania roszady. A dopiero w XV wieku hetman zyskał możliwości ruchu, czyniące go najsilniejszą figurą. Jeżeli Sissi-Nasir rzeczywiście wynalazł jakąś grę, to była to najprawdopodobniej Czaturanga.

Słowo „czaturanga” oznacza w języku hinduskim armię, szczególnie armię złożoną z czterech formacji – piechoty, kawalerii, rydwanów i słoni bojowych. Gra miała być więc zapewne symulacją wojny. Rozgrywana była na 64-polowej planszy, nazywanej asthapada, pochodzącej z innej, całkiem dziś zapomnianej gry. Plansza była jednokolorowa ale niektóre pola były specjalnie oznaczone, nie wiadomo jednak, czy te oznaczenia miały jakieś zastosowanie w grze. Radża poruszał się o jedno pole w ośmiu kierunkach, tak jak król w dzisiejszych szachach. Stojący po jego lewej stronie minister (radżowie nie byli ustawieni w jednej kolumnie pól) poruszał się tylko na ukos i tylko o jedno pole. Słoń poruszał się też tylko na ukos, ale o dwa pola, natomiast rydwan mógł być przesunięty o dowolną liczbę pól poziomo lub pionowo, tak jak teraz wieża. Zaś koń poruszał się tak, jak teraz skoczek. Pionki czyli piechota poruszały się jedynie do przodu, ale zawsze tylko o jedno pole, a biły na ukos do przodu. Roszady nie było, a promocja pionków była bardzo ograniczona.
Z Indii gra trafiła najpierw do Persji, gdzie została nazwana Czatrang, następnie pod nazwą Szantrandż rozpowszechniła się w krajach arabskich i wreszcie dotarła do Europy. Jednocześnie idea gry „podróżowała” w przeciwnym kierunku, przybierając różne formy w Chinach, Japonii, Korei czy Birmie. Można więc powiedzieć, że mamy do czynienia z całą rodziną gier szachowych, której najlepiej nam znane współczesne szachy „europejskie” są tylko jednym z przedstawicieli.

Pod koniec XVIII wieku kapitan stacjonujących w Indiach wojsk angielskich Hiram Cox sformułował teorię, że Chaturanga wywodzi się z czteroosobowej gry Chaturaji. W Chaturaji gra się dwóch na dwóch, a o tym, którą figurą należy wykonać ruch, decyduje rzut kostką. Każdy z graczy dysponuje czterema figurami – radżą, słoniem, koniem i okrętem oraz czterema pionkami. Teorię te rozwinął i rozpropagował w połowie XIX wieku szkocki lingwista profesor Duncan Forbes (sugerując, że jednym z powodów przekształcenia Chaturaji w Czaturangę było łatwiejsze znalezienie jednego partnera do gry niż trzech) i dlatego została nazwana teorią Coxa-Forbesa. W wielu książkach, m.in. „Przewodniku Gier” Lecha Pijanowskiego, a nawet w mającym charakter encyklopedyczny wydawnictwie „Szachy od A do Z” Władysława Litmanowicza i Jerzego Giżyckiego Chaturaji zostało nawet przedstawione jako Czaturanga (u Pijanowskiego – Szaturanga). Okazało się jednak, że pierwsza wzmianka na temat Chaturaji pochodzi z roku 1030 i została zapisana przez arabskiego geografa al-Biruniego głównie jako ciekawostka, a nie dlatego, że gra miałaby być przodkiem znanej już wtedy w świecie arabskim gry Szatrandż.


Gra wspiera rozwój umiejętności:



Michał Stajszczak: od 1990 roku jest właścicielem hurtowni gier planszowych. Oprócz działalności handlowej zajmuje się projektowaniem, tłumaczeniem i popularyzowaniem gier planszowych i łamigłówek.

Artykuł ukazał się w „Świecie Gier Planszowych”, opublikowany za zgodą autora i wydawnictwa Portal, dziękujemy bardzo za udostępnienie.

Michał

Rocznik 80. Nauczyciel i propagator gier analogowych i cyfrowych w szkole. Ulubiona gra: Pikuty.

More Posts

Scroll Up