12 Sty

Bebok – osobisty trener wyobraźni

Zacznę od wyznania. Nie jestem planszówkowym klimaciarzem. Rzucanie kostkami, dobieranie kart, przesuwanie figurek po tekturowej planszy – nie są to czynności pobudzające receptory mojej wyobraźni w takim stopniu, bym miał poczucie, że „oddaję skok nad przepaścią”, czy „eksploruję wnętrze wulkanu”. Zazdroszczę osobom, które potrafią całkowicie zanurzyć się w atmosferze rozgrywki i zapomnieć, choć na chwilę, o otaczającym świecie. Dzieciakom nie sprawia to żadnej trudności.

Rodzice starają się przekazywać maluchom własny system wartości. Czasem rugają, czasem chwalą. Pokazują pozytywne wzorce, ale też konsekwencje niewłaściwych decyzji. Krótko mówiąc: wychowują. Czemu nie wykorzystywać w tym procesie gier, które w naturalny sposób pozwalają dziecku znaleźć się w fikcyjnym świecie pełnym fikcyjnych postaci i fikcyjnych, aczkolwiek ważnych, wyborów?

Mamy w domu niebieskie pudełeczko ze szwedzkiego sklepu meblowego. Jest w nim kilka kostek, kilka żetonów zabranych z niekompletnych gier, oraz miniaturowy ołówek z gumką. Jest też kartka w kratkę, złożona na czworo, częściowo zapisana. Nic szczególnego. Jednak przy tym niepozornym pudełeczku spędziliśmy kilkanaście godzin rozmawiając o mniej lub bardziej istotnych kwestiach. O osobistych wyborach, o tym co wolno, a czego nie wolno. O odpowiedzialności i uczciwości. To pudełeczko od „Beboka”.

Ostatnio odbyłem nieprzyjemną rozmowę z pewną kobietą. Nie spodobało się jej zachowanie mojej siedmioletniej córki podczas wycieczki szkolnej. Dziecko częstowało kolegów lizakami. Czyli – w ocenie kobiety – „kupowało przyjaźń”. Jej słowa z jednej strony mnie zabolały, a z drugiej poczułem satysfakcję. Temat częstowania wplotłem w jedną z naszych przygód w świecie „Beboka”. Skoro mała skorzystała z własnego kieszonkowego, by zrobić przyjemność kolegom, to widocznie zrozumiała i zaakceptowała przekaz zawarty w grze. Podobną satysfakcję czuję, gdy podczas turnieju badmintonowego głośno krzyczy „w boisku!”. Punkt zdobył przeciwnik, ale wszyscy jesteśmy odpowiedzialni za pilnowanie reguł uczciwej rywalizacji. To również nauka z „Beboka”, ale też efekt wieloletniego grania w planszówki.

Jadę do pracy w ciasnym pociągu. Na zewnątrz jest ciemno i zimno. Stoję sobie w kącie i zastanawiam się, czy chwaląc córkę za pomaganie koledze podczas klasówki z przyrody, nie popełniłem czasem błędu? Sprawa jest moralnie niejednoznaczna. W jaki sposób zagadnienie mogę ująć w formie scenariusza do gry? Szukam w pamięci historii z książek i filmów, które mogłyby w atrakcyjnej formie pomóc w zrozumieniu tej sytuacji. Na razie idzie mi słabo, ale wbrew osobistym ograniczeniom uparcie ćwiczę wyobraźnię.


Bebok: darmowa mini gra narracyjna (POBIERZ)


Tekst autorstwa kdsz .


 

Michał

Rocznik 80. Nauczyciel i propagator gier analogowych i cyfrowych w szkole. Ulubiona gra: Pikuty.

More Posts

Scroll Up