15 Gru

Planszówkowa klasyka: Bierki

Jedną z pierwszych gier, w którą miałem okazję zagrać w dzieciństwie, były bierki. O ile dobrze pamiętam, miały wtedy podtytuł „gra marynarska”. Nazwa była (jak dla mnie) uzasadniona, bo wśród rekwizytów były wiosła i harpuny. Wprawdzie bosak kojarzył mi się bardziej ze strażą pożarną, ale za to trójząb znałem z gdańskiego pomnika Neptuna, więc do morskiej tematyki pasował jak najbardziej. Bierki były wtedy grą na tyle powszechnie znaną, że musiały mieć długą historię.

Przygotowując ten tekst, zajrzałem więc do najstarszego kompendium na temat polskich gier, czyli wydanej w roku 1831 książki „ Gry i zabawy różnych stanów w kraju całym, lub niektórych tylko prowincyach, opisane przez Łukasza Gołębiowskiego”. I rzeczywiście, jest tam gra o nazwie „bierki”, przedstawiona tak:
Ta gra jest poważniejsza, lubo także od wiejskich najwięcej używana dzieci; robią z kory cienko krajanej rozmaite figury, nadając im nazwiska różne; Króla, Ekonoma, Pana, Wójta, gospodarza, parobka itp. Każda z nich ma oznaczoną wartość, kilku chłopaków stojąc blisko siebie, kładą te figurki na dłonie i rzucają je w górę, a potem odwrotną stroną ręki je chwytają, kto najznakomitszą figurę złapie, ten wygrywa.
Jak widać z tego opisu, bierki sprzed 200 lat to była całkiem inna gra, choć także zręcznościowa. Ale na następnej stronie jest przedstawiona gra o nazwie Kardynały i to właśnie ona może być pierwowzorem dzisiejszych bierek. Oto jak opisuje ją Gołebiowski (zachowałem pisownię i interpunkcję oryginału):
Kardynały — gra w drewienka jednostajnej długości, odmiennie tylko wyrabiane i różną wartość mające, np. kardynał równy 60 punktom, król 40, hetman czyli buława, belek 4 większych po 20 punktów, 8 mniejszych po 12, piłek 2 po 10, szabel 2 po 8, spisy 2 po 6, łopaty 2 po 3, chłopków 24 po 1. Skupiwszy je w ręku, lekko spuszczano na kupkę. Ten, co był na ręku, piórkiem zakrzywionem tak podnosić musiał rozmaicie wsparte drewienka, żeby żadne inne nie drgnęło, bo w takim razie tracił prawo brać więcej, a po nowem rzuceniu pozostałych drewienek zaczynał drugi, i tak dalej, aż pokąd nie rozebrali wszystkie. Wówczas obliczano, kto ma więcej.
(Nawiasem mówiąc, powyższy opis został w całości zacytowany w wydanej w 1903 roku „Encyklopedii Staropolskiej” Zygmunta Glogera.)

Jak widać, „mechanika gry” jest identyczna z bierkami, które wszyscy znamy, tylko rekwizyty były nieco inne i oczywiście drewniane, a nie plastikowe. Zresztą te rekwizyty mogły wyglądać bardzo różnie, bo jak dalej pisze Gołębiowski:
Wedle zdatności robiącego bywały sztuki rozmaite, nadawano im wartość, jaka się podobała; tak w wyszukańszych drabinka znaczyła 10, kapucyn 80, tasak 11, trąba 38, bocian 28, lanca 60, piesek 30, nóż 3, widły 6, xiężyc 22, rycerz 100, pióro 15, węgorz 25, słońce 24, gwiazda 12, chorągiew 70, papuga 29, pałasz 50, trąbka pocztarska 36, topór 21, dama 85, pan 75, ryba 26, pałki 9, floret 14, piła 17, łokieć 18, łyżka 5, widelec 4, cel 39, kielnia 20, strzała 16, pilnik 9, kieliszek 35, scyzoryk 8, flaszka 45. Podobieństwo tych sztuk albo w całej długości, albo u wierzchu samego było wyrabiane.

Po roku 1990 zaczęły pojawiać się na polskim rynku zagraniczne (i to nie z tzw. Demoludów) zabawki, w tym także gry. Jako jedna z pierwszych, trafiła wtedy do Polski gra Mikado, reklamowana jako „drewniane bierki”. Ale część klientów, którzy Mikado kupili, była zawiedziona. Bo w opakowaniu były faktycznie drewniane bierki … ale były to patyczki jednakowego kształtu, różniące się tylko kolorami. I dlatego później często się zdarzało, że klienci pytali w sklepach o bierki „ale koniecznie takie z widłami”.
Mimo japońskiej terminologii (oprócz tytułowego Mikado, czyli błękitnego patyczka o wartości 20 punktów, w grze występują bierki o nazwach Mandaryn, Bonza i Samuraj) , gra Mikado powstała najprawdopodobniej na Węgrzech, a znana jest pod tą nazwą przede wszystkim w krajach niemieckiego obszaru językowego. W krajach anglojęzycznych nazywana jest po prostu „Pick up Sticks” czyli „Zbieraj patyczki”.

Bierki nie są jedyną grą, polegającą na zręcznym podnoszeniu przedmiotów. W cytowanym wcześniej opisie gry Kardynały była mowa o tym, że podobieństwo może być „w całej długości albo u wierzchu samego”. Współczesne polskie bierki mają charakterystyczne kształty na końcach, choć w gruncie rzeczy np. bosak w grze wygląda jak prawdziwy bosak. Za to w grze Jack Straws (znanej też pod nazwą Spillikins), podnosi się miniaturki różnych przedmiotów, takich jak piła, drabina, klucz czy karabin, a służy do tego specjalny haczyk. Podobnie wyglądają rekwizyty rosyjskiej ludowej gry Birjulki.



Gra wspiera rozwój umiejętności:


Michał Stajszczak: od 1990 roku jest właścicielem hurtowni gier planszowych. Oprócz działalności handlowej zajmuje się projektowaniem, tłumaczeniem i popularyzowaniem gier planszowych i łamigłówek.

Artykuł ukazał się w „Świecie Gier Planszowych”, opublikowany za zgodą autora i wydawnictwa Portal, dziękujemy bardzo za udostępnienie.

Michał

Rocznik 80. Nauczyciel i propagator gier analogowych i cyfrowych w szkole. Ulubiona gra: Pikuty.

More Posts

Scroll Up