26 Paź

Wyniki konkursu “Szalona zmiana czasu”

logoSzZBardzo nam miło poinformować, że zwyciężczynią konkursu zostaje:

Pani Katarzyna Kowalska,

serdecznie gratulujemy i zachęcamy do zapoznania się z wyróżnioną pracą:

Deszcz

Tego roku lato zaskoczyło nas wysokimi temperaturami. Deszcz nie padał od wielu tygodni, a noce były parne. Ciężkie powietrze usypiało mnie niemal natychmiast po wieczornych kąpielach.

Pewnej nocy miałam dziwny sen. Stara kobieta powtarzała mi: „On umiera” 

Nie widziałam go, ale wiedziałam, że tak właśnie jest. Nie chciałam tego. Żadna z nas nie chciała.

Czy mogłam zrobić cokolwiek, żeby mu pomóc? Nie. Kobieta wiedziała o tym. Pocieszyła mnie tylko krótkim „On przyjdzie w deszczu”.

Wtedy wydawało mi się to bez znaczenia. Chciałam tylko zrobić cokolwiek, żeby mu pomóc. Ale nie było takiej możliwości...

***

Kiedy przyszła jesień, temperatury mocno spadły. Dziadek – dotąd zawsze zdrów, jak ryba, co w jego wieku było praktycznie niespotykane – zaczął chorować. 

Któregoś dnia wyszedł na miasto w zbyt lekkim ubraniu, przekonany, że jest spóźniony. Zegarek nie przestawiony na czas zimowy był później powodem prawie godzinnego oczekiwania na otwarcie jakiegoś urzędu, co skończyło się dla starszego człowieka zapaleniem płuc. Od tego czasu lekarze trzymali go w szpitalu. 

Aż do końca.

Pogrzeb odbył się za miastem – zgodnie z życzeniem dziadka. 

Cmentarz przypominał mu ten, na którym spoczywali jego rodzice. Dużo drzew, niewielki teren, na którym ledwo zmieściły się tłumy zapłakanych znajomych.

Dziadek zawsze kochał ludzi. A oni jego. Był mądry i znał setki niesamowitych historii, z których zresztą większość sam przeżył. Był też na bieżąco ze wszystkimi nowościami. Ciężko było go przegadać… Nigdy nie tracił humoru. Nigdy nikogo nie krytykował (może z wyjątkiem gwiazd polityki z przeciwnych partii). Kiedy chodziło o ważne sprawy i pomysły jego bliskich, nigdy nie powiedział „To się nie uda”. Sam nigdy się nie poddawał. Był silny i wspierał nas nawet wtedy, kiedy faktycznie było źle. Nigdy nie płakał, chociaż wiem, jak nieraz cierpiał.

W tym konkretnym dniu, ja też nie zamierzałam płakać. Jakkolwiek źle było to odbierane przez innych gości, stałam wtedy blisko zawalonego kwiatami grobu z wyprostowanymi plecami i lekko podniesioną głową. Tak, jak wtedy, kiedy byłam mała. Dziadek stawał przede mną, patrzył mi w oczy i zastanawiał się co też ze mnie wyrośnie…

Nikt nawet nie zwracał uwagi, jak wpatrzona w pustą przestrzeń poruszałam ustami. 
Dziadek wcale nie potrzebował naszych łez. Doskonale wiedział, że będziemy tęsknić. Chciał tylko zapewnienia, że mimo wszystko jakoś damy sobie radę.

Czy to naiwność, czy dziecinny odruch, że zaśmiałam się mimowolnie, kiedy pierwsze krople deszczu spadły mi na głowę?

Zasłoniłam szybko twarz, udając, że chowam się przed zimnym podmuchem wiatru. Wiedziałam, że gdyby ktokolwiek spojrzał mi wtedy w oczy, zobaczyłby dziką radość, tak nieodpowiednią dla okoliczności…

Kiedy udaliśmy się na uroczystą kolację, deszcz rozpadał się na dobre. 
Gdyby dziadek mógł uczestniczyć w spotkaniu jak dawniej, właśnie opowiadałby coś swoim donośnym głosem, lub wspominał ostatnie przygody z dawno niewidzianym krewnym siedzącym teraz obok.

Dziadek kochał rodzinne spotkania, wspólne momenty, dobre życzenia i spokojnie spędzony czas.

W niewielkiej Sali było nam ciepło. Nawet palacze raczej nie wychodzili na zewnątrz, ponieważ wydawało się, jakby cały świat zasnął pod zimną, szarą ścianą deszczu.

***

I tak to było. Nie ma go już od dawna. Ciągle jednak pamiętam, jak powtarzał „Nie rozrabiaj, bo jak będę w Niebie, będę zawsze patrzył! A jak coś nabroisz, przyjdę i zrugam!” po czym mrugał do mnie, uśmiechając się. 

Groźby były skuteczne. Ten człowiek potrafiłby prawić kazania godzinami…

Ale na poważnie – myślę, że jest mu dobrze tam, gdzie poszedł. Nie będę próbowała go niepokoić. W końcu kiedyś jeszcze się spotkamy. Teraz chciałabym mu powiedzieć tylko to, czego z jakiegoś powodu zawsze wstydziłam się powiedzieć mu prosto w oczy i czego pewnie sam się doskonale domyśla – że dziękuję za wszystko.

Serdecznie gratulujemy!

Michał

Rocznik 80. Nauczyciel i propagator gier analogowych i cyfrowych w szkole. Ulubiona gra: Pikuty.

More Posts

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Scroll Up